Artykuł na każdy temat

Serwis z informacjami z wielu dziedzin życia

Archive for the 'Podróże' Category


Wielka droga

Posted by ffcp on 26th December 2008

Jechali masywem górskim, zagajnikami, nad morskim brzegiem swoim pięknym kabrioletem. Mijali aglomeracje, wsie i jechali sam na sam z naturą. Zostawiali za sobą wszystko, swoją przeszłość, problemy i niejasności dnia wczorajszego.

Jechali do innego miejsca, innych ludzi zacząć wszystko od zera. Chcieli zapomnieć, chcieli zbudować swoje jutro od początku, tym razem tak, jak należy. Niedługo mieli mieć szansę na nowe żywot… Ale po drodze koło podskoczyło na kamienisku i pękła im opona.

Stało się to w Wielkim Kanionie, miejscu jak mogłoby się wydawać najgorszym do tego rodzaju zrzędzenia losu. Jednak jak się okazało, nie musieli szukać daleko pomocy. Przy drodze stała stacja benzynowa, na której można było również dokonać napraw mechanicznych aut.

Najtrudniejszy był dobór opon do ich nietypowego pojazdu, dlatego też na miejscu pokazali mi z ranking opon. Wybrali opony dostawcze, gdyż są nie do zdarcia na tak trudny teren Route 66. Kupili opony, mechanik szybko wymienił ogumienie i ruszyli w dalszą drogę, gdzie przeznaczenie ich poniesie.

Posted in Podróże | Comments Off

Tańczący dom w Pradze

Posted by Porownywarka on 15th December 2008

Obok niezliczonych sakralnych bądź świeckich, z pewnością wiekowych i głęboko historycznych zabytków Pragi, w czasie zwiedzania stolicy Czech napotkamy także na przejaw architektury współczesnej, awangardowej, cieszącej oko i pozornie przeczącej prawom grawitacji. Jednym z takich obiektów jest tzw. „Tańczący dom” - Tančící dům – znany również jako Ginger i Fred – od sławnej tancerki Ginger Rogers i jej partnera Freda Astaire’a (i filmu Federico Felliniego o parze tancerzy).

„Tańczący dom” został postawiony w 1996 roku w dzielnicy Nové Město położonej na prawym brzegu Wełtawy. Geneza jego nazwy jest bardzo prosta – swoim wyglądem sprawia wrażenie tańczącego człowieka. A właściwie tańczącej pary – kobiety obejmowanej przez mężczyznę. Reprezentuje on styl architektoniczny zwany dekonstruktywizmem, kontynuuje więc „tradycję” postmodernistyczną. Cechą charakterystyczną tego stylu jest wykorzystanie dużych ilości krzywych, zaburzających typową bryłę budynków. Taki też jest „Tańczący dom”, który wygląda jakby zamiast z cegieł, szkła i metalu zbudowany został z plasteliny i wymodelowany wedle wyobraźni i fanaberii jego twórcy.

Wbrew pozorom jednak nie razi on swoją innością i osobliwością w porównaniu z pozostałymi budynkami tej części Pragi, z czasów secesji, neobaroku i neogotyku. Wykonany nowocześnie, ale z właściwym profesjonalistom wyczuciem smaku, subtelnie wtapia się w starsze od siebie tło. Dzięki temu nie niszczy krajobrazu, a wręcz wzbogaca go i powoli staje się rozpoznawalnym symbolem Novégo Města.

Profesjonalistami, którzy stworzyli to osobliwe i piękne dzieło, są architekci Vlado Milunića i Frank Gehry. Milunić jest architektem chorwackiego pochodzenia, a Frank Gehry, a właściwie Ephraim Goldberg to amerykański architekt pochodzenia kanadyjsko-żydowskiego, laureat Pritzkera - prestiżowej nagrody dla architektów z 1989 roku. Do jego dzieł należą też wieżowiec Gehry-Tower w Hanowerze, futurystyczne Muzeum Guggenheima w Bilbao czy centrum mediów Neue Zollhof w Düsseldorfie. Gehry chciał podobno stworzyć podobny obiekt w Warszawie, jednak obawy o śmiałe wizje architekta ówczesnych władz, nie pozwoliły mu na zrealizowanie tego projektu.

Budowę „Tańczącego domu” rozpoczęto w 1994 roku i ukończono dwa lata później. W tych czasach wygląd budynku budził wiele kontrowersji. Ówczesny prezydent Czech, Vaclav Havel, marzył by dom stał się miejscem ekspansji kultury. Te plany nie zostały zrealizowane. W chwili obecnej na szczycie budynku znajduje się francuska restauracja z zachwycającym widokiem na miasto, a wewnątrz niego kilka biur różnych firm.

Gdy opadły emocje i ucichły głosy dyskusji na temat nowego tworu na praskich ulicach, gdy Ginger i Fred wtopił się w krajobraz nowej dzielnicy, Czeski Bank Narodowy wybił złote monety z jego „wizerunkiem”.

„Tańczący dom” znajduje się na rogu bulwaru Rasinovo i ulicy Resslova, niedaleko stacji metra. To jedno z ruchliwszych miejsc w tej części miasta dlatego podobno cyrkulacja powietrza nie sprzyja długiemu przebywaniu wewnątrz budynku. [Można go za to podziwiać z jednego z wielu hoteli okolicznej bazy turystycznej]. Nieważne tak naprawdę co jest wewnątrz domu. Najważniejszy jest jego zewnętrzny wygląd, któremu warto się przyjrzeć, by uświadomić sobie, że nie ma rzeczy niemożliwych.

Zapraszamy na stronę www.centraltravel.pl oraz www.porownywarkahoteli.pl.

Posted in Dom, Podróże, Turystyka | No Comments »

stroje kąpielowe na lato

Posted by michal3 on 12th December 2008

 

Spakowani i radośni, bo nadszedł czas wypoczynku, udajemy się na dworzec kolejowy, by dostać się nad upragnione morze. Czas płynie nam powoli, gdyż taki jest efekt naszej niecierpliwości. W czasie podróży ciągle krąży jedna myśl, wskoczyć w nowo zakupiony kostium kąpielowy i udać się na plażę.

Nie dopuszczamy do siebie myśli, że pogoda nie dopisze i zamiast opalać się przy szumie fal morskich, będziemy musieli zamienić się w urlopowiczów wędrownych. Przed wyjazdem wybraliśmy kostiumy kąpielowe dwuczęściowe, by słońce miało dostęp do naszych bladych ciał. Zatem po zakwaterowaniu wyruszamy wskazaną drogą, którą będziemy przemierzać wielokrotnie podczas naszego pobytu nad morzem. W powietrzu unosi się zapach morskiego powietrza oraz dźwięk fal, bijących o brzeg, gdy my ubrani w stroje kąpielowe dwuczęściowe z ręcznikiem i olejkiem do opalania pod pachą, udajemy się na plażę. Mijamy po drodze innych wczasowiczów, wydmy i już jesteśmy na upragnionej plaży. Rozkładamy ręcznik i biegiem pędzimy wykąpać się w morzu – cudowne uczucie, nie przeszkadza nam nawet tłum plażowiczów. Teraz kolej na kąpiel słoneczną. Uzbrojeni w nasze stroje kąpielowe, nie zapominamy o olejku do opalania z filtrem UV, by nasza skóra nie doznała poparzeń, kładziemy się i relaksujemy się. Możemy pozwolić, by myśli swobodnie krążyły po głowie (należy pamiętać by nie usnąć).

Wylegiwanie na plaży to jedno, a burczenie w żołądku to drugie. Nad morzem, nie musimy zdejmować kostiumu kąpielowego i ubierać się elegancko, by coś zjeść. Po zaspokojeniu głodu, wracamy nad morze opalać się aż do wieczora. Nawet zachodzące słońce nie zmusza nas, byśmy zdjęli stroje plażowe, ponieważ lato to najgorętszy okres w roku, kiedy nawet noce są ciepłe.

Posted in Moda, Podróże, Turystyka | No Comments »